Stres traumatyczny

     Stres stanowi nieodłączny element naszego życia, odczuwamy go codziennie, z różnym natężeniem. Jego przyczyną są różnorodne czynniki, zewnętrzne i wewnętrzne.
      Stres traumatyczny nie jest dla nas natomiast codziennością. Występuje w sytuacjach skrajnych, kryzysowych, narusza nasze codzienne zasoby, powoduje, że często nie potrafimy radzić sobie z problemem dotychczasowymi metodami.
      Ostatnie wydarzenia w kraju i zagranicą powodują, że wielu z nas może doświadczyć różnego rodzaju kryzysów – poczynając od kryzysu sytuacyjnego, poprzez kryzys egzystencjalny aż do kryzysu ekonomicznego. Wielu z nas obawia się o zdrowie i życie nasze oraz naszych bliskich. Część z nas będzie doświadczać tylko niewielkiej zmiany w codziennym funkcjonowaniu. Ci mogą doświadczać zwykłego stresu, niewiele większego od dotychczasowych napięć. Natomiast u wielu z nas, zarówno dzieci, młodzieży, jak i dorosłych, mogą pojawić się różne postawy lękowe. Lęk ten może przybierać różne oblicza, szybko prowadząc nas do wyczerpania, problemów zdrowotnych, ale również problemów towarzyszących - depresji, uzależnień.
      „Kryzys powstaje wtedy, kiedy następuje traumatyzujące zdarzenie, które całkowicie odbiega od bezpiecznego scenariusza dotychczasowych doświadczeń, a umysł człowieka przeżywającego je nie jest w stanie udzielić wystarczających odpowiedzi na podstawowe pytania: jak i dlaczego to się zdarzyło oraz co to oznacza. Zdarzenie takie powoduje stan głębokiego urazu trwający dopóty, dopóki umysł człowieka nie będzie w stanie przeorganizować wydarzenia, sklasyfikować je i pojąć jego sens. Wtedy i tylko wtedy będzie mógł powrócić do stanu równowagi.” (Furst, 1978, za Burl Gilliand, Strategie Interwencji Kryzysowej)
      Dopiero, gdy sytuacja kryzysowa stanie się integralną częścią naszej egzystencji, gdy wydarzenie stanie się częścią naszej przeszłości będziemy w stanie poradzić sobie z sytuacją. Najbardziej zagrażające jest jednak, gdy dane wydarzenie zostaje wypchnięte ze świadomości i wraca do nas cały czas w postaci różnych objawów.
      Co jednak w momencie, gdy kryzys trwa, jest sytuacją przedłużającą się, której konsekwencje są nieprzewidywalne, dotykają nowych, różnorodnych sfer?
       U większości z nas pojawią się wspomniane wcześniej objawy stresu. Początkowo będzie nam towarzyszyć szok, w trakcie którego mogą być różne reakcje – oburzenie, strach, niemożność generowania w pierwszym momencie żadnych sensownych rozwiązań sytuacji. Jest to bardzo trudny moment, w trakcie którego dominują przede wszystkim emocje. Nasz organizm jest bombardowany adrenaliną, co może dla niektórych być bardzo niebezpieczne.
     W tym momencie ciężko jest wyobrazić sobie, że może być kiedyś lepiej. Bardzo ważne, aby w takich sytuacjach mimo wszystko nie być samemu, aby szukać wsparcia, kogoś, kto potrafi spojrzeć na sytuację chociaż troszeczkę inaczej.
     Pamiętajmy, że po pierwszym szoku zazwyczaj dosyć szybko przechodzimy do fazy drugiej – fazy adaptacji. Wówczas zaczynamy „przyzwyczajać się” do sytuacji, generujemy pomysły, które pozwalają na poradzenie sobie, zaczynamy znajdować nietypowe rozwiązania, uruchamiają się u nas często zasoby, które dotychczas były niewykorzystane. W tej fazie niewątpliwie lepiej radzą sobie ludzie, którzy już wcześniej potrafili zadbać o swoje zasoby – zdrowie, sprawność, kontakty z innymi ludźmi, liczne sposoby radzenia sobie ze stresem. I nawet, jeśli przeżyliśmy moment załamania i trudności, to często wielu z nas, mających umiejętności radzenia sobie, w tej fazie zaczyna funkcjonować prawidłowo, nawet jeśli sytuacja jest trudna. Jest to również faza, gdy potrafimy odkryć u siebie nowe, dotychczas nieznane potencjały, zdarza się, że przejawiamy postawy heroiczne albo na nowo odkrywamy zapomniane nam dotychczas wartości czy też znaczenie relacji międzyludzkich.
     Jakie zagrożenie niesie ze sobą to, gdy sytuacja przedłuża się nadmiernie?
     Wchodzimy wówczas w fazę wyczerpania – do tej fazy nie zawsze musi dojść. Jeśli sytuacja stresująca ustanie wcześniej, unikniemy poważniejszych problemów zdrowotnych lub emocjonalnych, które mogą się z tym wiązać. Konsekwencje fazy wyczerpania mogą być bardzo różne i trudne do przewidzenia – depresje i lęki należą tylko do nielicznych. Mogą pojawić się problemy zdrowotne związane z układem krążenia, oddechowym, pokarmowym.
     Co możemy robić, by chociaż trochę poradzić sobie z kryzysem? Piszę, chociaż trochę, ponieważ możemy nie być w stanie zapanować nad sytuacją do końca - nie mamy wpływu na liczne czynniki, nie potrafimy przewidzieć, co wydarzy się dalej. Sytuacja niepewności powoduje nasze poczucie bezradności, które jest jednym z najgroźniejszych czynników wpływających na nasze samopoczucie. Jak jednak możemy radzić sobie z tą bezradnością?
     Zastanówmy się przede wszystkim na spokojnie, na co mamy wpływ. Przeanalizujmy nasze wszystkie zasoby wewnętrzne oraz zewnętrzne. Zanalizujmy zagrożenia, których możemy uniknąć, ale nie popadajmy w nadmierną przesadę. Starajmy się nie skupiać na czynnikach, na które wpływu nie mamy.
      Pamiętajmy jedną bardzo ważną rzecz! Podczas powrotu do prawidłowego funkcjonowania przy sytuacji kryzysowej jednym z najważniejszych czynników jest tzw. „normalizacja”. Co to oznacza? Że powinniśmy starać się w miarę możliwości wykonywać wcześniejsze czynności, wprowadzić się w pewien rytm zwykłego, codziennego funkcjonowania. Warto poświęcić kilka minut dziennie na ułożenie sobie planu, zastanowienie się, jak możemy dobrze wykorzystać dostępny czas.
     Nie zapomnijmy również o tym, że kryzys może nieść ze sobą pozytywne konsekwencje. Jakie? Część z nas może mieć więcej czasu na przemyślenia, refleksje, na chwilę oddechu w błędnym pędzie. Ponadto może to być czas na pobyt z rodziną, zadbanie o zdrowie oraz o inne sprawy tak naprawdę dla nas ważne. Ograniczenie wszechobecnej konsumpcji, skupienie się na byciu „tu i teraz”, zadbanie o siebie, pobyt na łonie natury to tylko nieliczne z nich.
     Budujmy poczucie własnej skuteczności u siebie i u swoich dzieci, budujmy świadomość swoich mocnych stron i zasobów oraz zasobów u swojego dziecka, starajmy się spędzać czas zdrowo i efektywnie, pomóżmy komuś, uczyńmy jakiś nawet malutki dobry uczynek, który spowoduje, że w kryzysie poczujemy się lepiej.
      I zachowajmy w sobie siłę trawy, a nie kamienia. Kamień jest silny i trwa, ale raz zniszczony, nie może się odbudować. Trawa zdeptana potrafi się po jakimś czasie podnieść i trwać dalej. Więc nie bójmy się chwil zwątpienia, załamania, płaczu. Oznaką naszej siły nie jest to czy upadamy, ale jak szybko potrafimy się podnieść. I tego wszystkim życzę w trudnych chwilach.

Opracowała: mgr Danuta Hałasiewicz-Tokarska - psycholog

Opublikowano: 23 marca 2020 r.